• Książka
  • Tim Guénard w Polsce

Ukazane są tu historie ludzi, których Tim spotkał w swoim życiu. Dzięki nim mógł powrócić na dobrą drogę. Są to portrety tych, którzy byli prawdziwymi prezentami od „Big Boss’a”. „On, nawet gdy spałem pod Wieżą Eiffla lub w przechowalniach rowerów zsyłał kogoś kto głaskał moje serce. To dzięki temu jestem tu teraz. Każdy może upaść w życiu, ale nikt nie podniesie się sam. Wszystkim tym, którzy pogłaskali moje życie, mówię dziękuję kontynuując to, co robię.”

PORTRETY GRAFICIARZY:

1. Pierwszy książę: Pan Leon – kloszard.

Pewnego dnia szedłem okraść prostytutkę. Byłem zmęczony, więc usiadłem na ławce i położywszy głowę na gazecie zasnąłem. Obudził mnie głos: „Młody człowieku, zna Pan Honduras?” Odpowiedziałem: tak, to nazwa stacji metra! Zamiast się ze mnie naigrywać, ten kloszard pokazał mi mapę. Od tamtej pory każdego dnia pokazywał mi coś nowego. To dzięki niemu umiem dziś czytać, pisać i coś wiem. On, mimo dziurawych kieszeni był bogatszy niż milioner. Podarował mi tak wiele, zupełnie za darmo. Dając bez oczekiwań, stajecie się prawdziwymi przekaźnikami miłości.
2. Jean-Marie – luźny chrześcijanin.
Jako młody chłopak nie lubiłem kościołów. Pewnego dnia miałem szczęście poznać chrześcijanina, który nie był spięty. Ten chłopak mówił mi, że Bóg jest dobry dla biednych, że jest Ojcem. Prowokowałem go pokazując kroniki wypadków i sensacje w gazetach. Opowiadałem o jedynej postaci ojca, którą znałem. Prowokowałem go, ale w środku podziwiałem. Moje serce otwierało się. On, mimo mych złośliwości nadal kolegował się ze mną.

3. Pierwsze spotkanie z Jezusem.

Ten chłopak powiedział mi, że pracuje za darmo z niepełnosprawnymi. Wziąłem go za głupca i nie chciałem wierzyć. W końcu poszedłem z nim tam i niespodziewanie otrzymałem ogromny prezent. Podszedł do mnie niepełnosprawny chłopiec. Popatrzył na mnie i spytał kim jestem? Wziął moją dłoń, położył ją na sercu i powiedział: Jesteś miły. Nikt wcześniej nie wykonał wobec mnie takiego gestu. Pod koniec posiłku położył swoją głowę na moim ramieniu i spytał: Pójdziesz ze mną odwiedzić Jezusa? Zgodziłem się. Jeden z moich kolegów, Portugalczyk nazywał się Jesus. W kościele zobaczyłem nagiego Jezusa na krzyżu, spytałem głośno dlaczego wszyscy patrzą w innym kierunku skoro on tam wisi. Wtedy chłopiec wskazał mi dziwną rzecz w kształcie słońca mówiąc                                                 ”sa…sa…sa…sakrament! Jezus jest w środku!” Zafascynowało mnie piękno ludzi, którzy patrzyli na to słońce. Każdy z innym wyrazem twarzy, co potwierdza, że każdy jest wyjątkowy. Wtedy pewien typ w bieli przyszedł, wziął Jezusa i zamknął go jak więźnia w tabernakulum. Krzyknąłem: Nie miałem czasu, żeby na niego popatrzeć! Byłem wtedy bardziej niepełnosprawny niż wszyscy niepełnosprawni. Cały tydzień myślałem o tych ludziach zadając sobie pytanie, jak oni mogą się właściwie obronić. To nie szlachetność, ale poszukiwanie odpowiedzi na to pytanie, wprowadziła mnie – łobuza we wspólnotę Arki. Pech, że niepełnosprawni nie mówią nigdy złych rzeczy o innych.

4. Wysłannik Świętej Panienki

Pewnego dnia pojechałem odwiedzić przyjaciela, który mieszkał we wspólnocie L’arche w Belgii. Miałem zostać tam przez trzy dni. W ostatnim dniu mojego pobytu, założyciel tego domu- ojciec Roberty, powiedział, że potrzebuje kogoś o moich gabarytach: niepełnosprawni bardzo cię lubią, jesteś wysłannikiem Świętej Panienki! Powiedziałem mu, że jestem pokręcony, że potrafię zniweczyć w sekundę to, co wychodzi mi dobrze. On wziął mnie pod ramię i zaufał. Zostałem półtora roku. Przez te półtora roku ubierałem i myłem niepełnosprawnych. Najwięcej nauczyło mnie prowadzenie ludzi do toalety. Prawdziwa szkoła posługi, upokorzenia, cierpliwości. Nie było nocy, w której nie musiałbym wstawać.

5. Mój pierwszy urodzinowy prezent

Pewnej nocy miałem tak dość, że o mało nie zrzuciłem ze schodów niepełnosprawnej dziewczyny, którą niosłem. Uspokoiłem się, poszedłem spać i następnego dnia Big Boss przytulił mnie do swojego serca. Był tam człowiek całkowicie sparaliżowany, który nie umiał wyartykułować sylab, żeby powiedzieć „kocham cię”. Wszyscy się z niego śmiali, a mimo to on był najpiękniejszy. Nie była to uroda ze światowych czasopism, ale jego serce było piękne. Ten człowiek, po dwudniowych niesamowitych wysiłkach, żeby trafić w dobre przyciski na maszynie do pisania, napisał dla mnie pięć linijek: mój pierwszy prezent urodzinowy. Ten prezent spowodował, że padłem na kolana w moim sercu.

6. Ojciec Thomas, mój tata

Pewnego dnia poznałem ojca Thomas. Po jakimś czasie „wielcy chrześcijanie” powiedzieli mu „nie powinien ojciec więcej spotykać się z tym złym chłopakiem, on jest pomylony!” On wpuścił mnie od zaplecza i pokazał, gdzie trzyma klucze. Ojciec Thomas był piękny, szczególnie gdy szeptał swoje modlitwy delikatnie, po cichu. Pewnego dnia przyszła do niego jakaś ważna osobistość. On kazał mu zaczekać chwilę, po czym spędził ze mną godzinę. Ta bardzo długa minuta podarowana kłębkowi kurzu podczas, gdy gruba ryba czekała, była prezentem cenniejszym niż złoto. Tego dnia ojciec Thomas stał się moim kolegą, potem przyjacielem, a następnie moim ojcem. Kiedyś przyszedłem do niego z kaczką pod pachą mówiąc: Ojcze Thomas najpierw ochrzcij moją kaczkę a potem mnie! Ktoś inny spisałby mnie na straty, ale on pokropił moja kaczkę i kładąc rękę na moim sercu powiedział, że trzeba mnie teraz przygotować. Można sprawić by błyszczały się buty, szyby, okulary, ale najpiękniejszy jest dzień, w którym sprawia się, że człowiek obok lśni. Ojciec Thomas miał tego „wirusa”, którym zarażał. To dzięki niemu zakochałem się w Big Bossie.

7. Moja pierwsza „kropelka po kropelce”

Największą chrześcijanką, którą znam, mój świadek Nadziei, pierwszy przekaźnik miłości – to moja żona. Często jestem pokręcony w życiu, ale ona akceptuje, że nigdy nie będę idealny. Ona mówi swoim sercem, mówi o tym, czego u mnie nie rozumie. Jako, że jestem waleczny, chcę się zmienić. Staram się, a te starania są najpiękniejszymi kwiatami, jakie mogę jej podarować. Ona nigdy tym nie wzgardziła.

 

Źródło: semeurs.org/Archives/Veillee_26_sept_2003/Tim_Guenard_Compte_rendu_%2826-09-03%29.pdf
Fragmenty książki: „Tagueurs d’esperance” (tłumacz. „Graficiarze nadziei”)
Tłumaczenie: Izabela Wiewiór
Share →